''Recenzja'' - Autor



Gatlin to małe miasteczko w Karolinie Południowej. Każdy zna tam każdego i generalnie niewiele się tam dzieje. Jednym z mieszkańców Gatlin jest Ethan Wate - nastolatek, który marzy tylko o tym, by w końcu wyrwać się z miasteczka. Chłopak od kilku miesięcy śni o tajemniczej dziewczynie, której nie zna i której nigdy nie spotkał. Pewnego dnia okazuje się, że nieznajoma naprawdę istnieje i wprowadza się do Gatlin wywołując przy tym niemałe zamieszanie wśród mieszkańców miasta. Od tamtej pory życie Ethana diametralnie się zmienia.

Kami Garcia jest nauczycielką i specjalistką od literatury dla dzieci i młodzieży. Ukończyła Uniwersytet imienia Jerzego Waszyngtona i od wielu lat prowadzi zajęcia czytelnicze. uwielbia magię i opowieści grozy. Margaret Stohl uwielbia literaturę amerykańską. Ukończyła filologię angielską i studiowała kreatywne pisanie pod kierunkiem George'a MacBetha, szkockiego poety i pisarza. Autorki wraz z rodzinami mieszkają w Los Angeles. Piękne Istoty są ich debiutem literackim.

Piękne Istoty wpadły w moje ręce w zeszłym roku i, co dziwne, był to przemyślany i zaplanowany zakup. Do tej pory jak o tym myślę, w mojej głowie rodzi się pytanie, dlaczego ja właściwie chciałam tę książkę? Nie mam pojęcia co skłoniło mnie do sięgnięcia po tę powieść, nie wiem też jakim cudem zmusiłam się do przeczytania jej do końca. Przebrnięcie przez tę książkę było dla mnie istną gehenną. Denerwowało mnie w niej dosłownie wszystko, od stylu pisania autorek, aż po czcionkę, która jeszcze bardziej utrudniała mi tę katorgę.

Początek książki był bardzo intrygujący. Mówiąc początek, mam na myśli pierwsze dwie strony. Po zapoznaniu się z ich treścią byłam wręcz pewna, że książka mi się spodoba. Na potem przewróciłam kartkę i było już tylko gorzej. Główna bohaterka książki to jeden wielki żart. Lena jest okropnie irytująca i infantylna i odniosłam wrażenie, że sama nie wiedziała, czego chce. Denerwowało mnie dosłownie wszystko co mówiła i robiła. Ethan zresztą, też nie był lepszy. Ta para niesamowicie działała mi na nerwy. 

Problem z akcją w tej książce polega na tym, że tak właściwie to jej nie ma. Wszystko dzieje się niesamowicie wolno, a powieść jest pełna długich, nużących opisów, które zupełnie nic nie wnoszą i niektóre fragmenty po prostu pomijałam. 
Jeśli chodzi o zakończenie, to miałam cichą nadzieję, że te ponad pięćset stron monotonii doprowadzi do jakiegoś wielkiego wow, które zachęci mnie do sięgnięcia po kontynuację, ale jak łatwo domyślić, tak nie było. Zakończenie było tak samo banalne i przewidywalne jak reszta książki. 

Pięknych Istotach słyszałam wiele różnych opinii. Dla niektórych to piękna, nastrojowa powieść, ale dla mnie to strasznie banalna, naciągana i, nie czarujmy się, nieco kiczowata historia. Bohaterowie są nijacy i irytujący, szczególnie ci główni. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy odkładałam tę powieść i nie wiem nawet dlaczego tak się zawzięłam, żeby ją dokończyć. Chwilami miałam wrażenie, że autorki same nie wiedziały co chcą przekazać, i że nie są pewne jak dalej poprowadzić fabułę. Fantastyka to jeden z moich ulubionych gatunków, ale Pięknym Istotom mówię stanowcze nie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
testowy Blog Design by Ipietoon